<title_newspaper="Sztandar Modych"> 
<title_article="Adresujemy do przewodniczcych Zarzdu Powiatowych ZMP"> 
<author_1=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1952">
<month="06">
<date=1952-06-11>
 <period=d> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Pozwlcie Towarzysze, e artykuem tym oderwiemy Was na chwil od ogromu pracy, ktrej w wielu wypadkach trudno podoa. Sprawy, o ktrych piszemy, cho wywoaj u Was pewne zakopotanie (piszc i my jestemy zakopotani), s bardzo aktualne i na czasie.
Niech wyda si Wam, e jaka dziwna sia kieruje Wasz wzrok w pewnym okrelonym kierunku. ciana pokoju powoli oddala si niknc i przed Waszymi oczami przesuwaj si obrazy, zupenie tak samo jak na sensie filmowym w kinie.
Obrazy pocztkowo zamglone nabieraj ostroci i wyrazistoci. Zdaje si Wam, e jestecie zawieszeni nieruchomo w powietrzu, a pod Wami mknie ziemia. Ze zdumieniem poznajecie swj powiat. Widzicie pola i lasy, ki i rzeczki idcych drogami ludzi, pasce si bydo. 
Przed Waszym wzrokiem przesuwa si wie. Znacie j dobrze, znacie poszczeglna zagrody. W jednej z nich widzicie siedzcego przy stole chopca, piszcego z pasj co na kartce papieru. W klapie chopca tkwi znaczek ZMP.
Obraz niknie.
Widzicie nowe postacie piszcych. Widzicie robotnic, ktra przysza dopiero z fabryki i nie zdja jeszcze kombinezonu, ucznia szkoy przy stole penym ksiek i zeszytw, traktorzyst i wielu innych ludzi, ludzi modych, ktrych nie znacie, nie wiecie co robi, a jednak s Wam znajomi.
Szybkie zmiany obrazw nie pozwoliy Wam zobaczy, co pisz wszyscy, ktrych widzielicie. Powiemy Wam. Ludzie ci pisali i pisz listy do naszej redakcji.
Po tej fantastycznej wdrwce ocieracie zroszone potem czoo i z obaw rozgldacie si po swym pokoju. Wszystko jest tu w porzdku. ciana znajduje si na waciwym miejscu, przed Wami ley tylko gazeta, w ktrej opublikowany jest ten artyku.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 
